Kaw's Lair Kolejny blog do marudzenia

22Lut/1311

Budzik z Raspberry Pi

To jest wyjątkowo nudny blog, podejrzewam, wpisy co kilka miesięcy. Ktoś to czyta? :D

Ale do rzeczy. Kaw potrzebuje budzika, nie żeby wstawać o konkretnej godzinie, ale raczej po to by nie spać pół dnia. Dlatego te wszystkie paskudztwa piszczące odpadają. Radio też, radio nadaje dziwną muzykę.  Komputer i foobar byłby do tego doskonały, ale ciągnie bez obciążenia około 140W, to byłby bardzo drogi budzik. Mamy jednak raspberry pi, które ma w sobie DAC, działa na Linuksie i nadaje się do tego doskonale. Wrzucamy tam MPD, dodajemy MPC, MPC wrzucamy do crona i tadaaah. No prawie, bo powstaje kolejny problem - głośniki. Głośniki ciągną 12W, oraz co ważniejsze - pierdzą. Jakby miały  być włączone całą noc, to nie dość, że żrą mi prąd to jeszcze kochają wydawać te piękne dźwięki powodowane przez telefony komórkowe. Malinka na szczęście ma pełen zestaw pinów GPIO dostępnych z poziomu userlandu Linuksa, na ich bazie można zrobić coś co pozwoli malince włączyć głośniki kiedy będę potrzebne.

Zakres tematyczny: Artykuły, Zrób to sam Czytaj dalej
29Paź/129

Nowości w WTW: Statystyki archiwum

Nie ma w zasadzie wiele do opisywania. Archiwum zyskało nowa kartę zwaną "Statystyka" gdzie wyświetlone są względnie proste informacje statystyczne o tym z kim i ile gadamy. Niech obraz zastąpi tysiące słów:

Loginy poukrywane ab chronić niewinnych. :D

21Paź/128

Nowości w WTW: Kreator początkowy

Przy zakładaniu profilu od wersji 0.9.12 dostajemy kreator który pozwoli nam na wybranie potrzebnych nam wtyczek, sieci i podanie danych początkowych;

Z ciekawszych rzeczy, potrafi automatycznie pobrać wtyczki, których nie mamy zainstalowanych (o ile są dostarczone w postaci paczuszek "wtwExtension"), tj jeśli jakiś autor zrobi bardzo popularną (i przydatną) wtyczkę to ma szanse na to aby użytkownik dostawał opcję jej instalacji przy tworzeniu profilu. Oczywiście jeśli chcemy mieć wtyczkę jakiej nie mamy na dyski potrzebne jest połączenie z internetem.

Do tego dochodzi zestaw API umożliwiający ich używania, dzięki czemu wtyczki (jak robi to na przykład wtyczka XMPP) mogą ich używać przy zakładaniu nowego konta (z poziomu sekcji "Sieci" -> "Konta"); Czyli szybko, chyba łatwo i może przyjemnie.

21Paź/128

Nowości w WTW: Informacje o linkach

Aby za wiele nie opisywać, ujmę to graficznie, kiedy przychodzi do nas link, komunikator robi coś takiego:

Czyli podaje informacje o tym co się kryje pod linkiem, działa to dla plików (podaje rozmiar i typ pliku), grafik (podaje rozmiar, kilka danych z exif i miniaturkę) oraz opcjonalnie dla stron www (tytuł, opis i miniaturkę). Ostatnia opcja jest domyślnie wyłączona bo niestety aby zrobić miniaturkę trzeba gdzieś trzymać ukryta przeglądarkę (w tym wypadku IE) co oczywiście zjada zasoby (ale jak uważacie, że się opłaca - proszę bardzo). Z drugiej strony miniaturyzowanie zdjęć zjada zasoby tylko w momencie robienia miniaturki. ;)

Funkcja zainspirowana facebookiem.

 

21Paź/121

Nowości w WTW: Znaczniki w archiwum

Od którejś nightly WTW wprowadza nową funkcje, znaczniki w archiwum. Będzie ona dostępna od najbliższej bety/stabilnej. Chyba, że ktoś jest niecierpliwy to może dopaść nightly. Ale co to jest...

Coś teoretycznie ułatwiającego wyszukiwanie. Na początek mamy nową pozycję w menu okna rozmowy "dodaj znacznik...", spowoduje to dodanie do rozmowy (na jej aktualnym końcu) znacznika, który będzie widoczny na specjalnej liście w archiwum. Po którego kliknięciu, archiwum przeniesie nas do rozmowy i miejsca w niej w którym został on dodany. Po co? Od teraz można sobie dodać do rozmowy znacznik "adres Jolki" w miejscu w którym nam Jolka podała swój adres aby potem, aby potem (po 400 latach) ekspresowo go odszukać w archiwum.;)

Znaczniki można z poziomu archiwum spokojnie kasować kiedy nie będą potrzebne.

20Paź/1218

Nowości w WTW: Powiadomienia w Windows 8

Nie cierpię nowego dziecka MS, próby używania go skończyły sie na tym, że przestał działać Explorer (a wiec i panel sterowania i masa innych rzeczy), a trybu awaryjnego nie da się włączyć bo system startuje poprawnie.

Pogrubieniem zaznaczyłem informacje interesującą ludzi z Windows 7.

Ale do rzeczy, w Windows 8 mamy nowe międzymordzie zwane Metro Modern UI. Ktoś genialny sobie wymyślił, że kiedy jest włączone to aplikacje pracujące normalnie na pulpicie nie mogą pokazywać swoich okienek, znaczy mogą ale ich nie widać póki tego Modern nie wyłączymy. W efekcie siedząc w Modernistycznym IE albo poczcie nie zobaczycie powiadomień z WTW. Nightly z dnia 20-10-2012 wprowadza obejście tego problemu w postaci systemowych tostów, które są niestety znacznie mniej funkcjonalne niż moje, i do tego mają limit 3 linijek tekstu wielkim fontem. Pokazują się one tylko kiedy WTW wykryje, że mamy aktywne "Metro UI" i są wyłączalne z poziomu opcji zaawansowanych.

Jest z nimi także pewien problem. Jakiś geniusz z MS wykombinował, że aby móc używać tych powiadomień aplikacja musi mieć skrót w Menu Start z ustawionym AppID, co przekłada się na: aby tosty działały, trzeba przeinstalować ręcznie aplikację (nowa wersja instalatora ustawie AppID), a że mój AppID jest inny niż system generuje (a generuje czasem dziwne rzeczy i nie można na tym polegać) to jeśli ktoś miał WTW przypięte do paska zadań, kiedy włączy nową wersję okienko na pasku pokaże się obok skrótu a nie na nim. Rozwiązanie  tego problemu jest proste, trzeba tylko odpiąć stary skrót i przypiąć WTW ponownie. Nie mniej jednak, ten kto wymyślił ten mechanizm powinien na czymś zawisnąć.

17Sie/122

GG 11 cięższe niż poprzednik

Wiadomo, że lubię analizować programy pod względem tego ile zasobów komputera. Stąd też mój co-jakoś-czasowe porównanie komunikatorów pod tym względem. Z tymi porównaniami był tylko zawsze jeden problem, trzeba zrobić milion screenshotów, obrobić powstawiać i tak dalej. Oraz - test zamyka się w maksymalnie 24h (nie lubię trzymać mojego głównego kompa online jeśli nic na nim nie robię). Z tych to powodów napisałem program, który monitoruje wybrane procesy (komunikatorów) i wrzuca informacje o nich (co 5 minut) do Excela. To, wraz z instalacją ESXi na domowym serwerze daje możliwość testowania programów przez długi okres czasu, i zrobienia wykresów obciążenia pamięci, wykorzystania CPU, etc.

Wygląda jak wszystkie moje zabawki "Tylko dla mnie" mniej więcej tak:

Ale do rzeczy. Przy okazji testów tej zabawki, chciałem zrobić porównanie, "ile Nowe GG jest lepsze niż Stare" i (prawdopodobnie) pochwalić GG Team za wyciąganie wniosków i nowy wygląd (który im całkiem przyjemnie wyszedł). Ale okazało się, że jak na razie jest dokładnie odwrotnie, tj "Stare GG jest lepsze niż Nowe GG". Rzućmy okiem na poniższe wykresy:

Powyższy wykres pokazuje zmiany wykorzystania pamięci przez procesy GG 11 (gghub.exe, ggdrive.exe, ggapp.exe - łącznie - niebieska linia) oraz proces GG 10 (gg.exe - czerwona linia). Obie aplikacje pracowały w tym samym systemie (Windows 7 X86 Trial, SP1 + wszystkie aktualizacje, 1GB RAM, AMD Turion II Neo K625), zostały włączone w tym samym momencie, robiły dokładnie to samo (no, czasem pokazując inne reklamy). Wychodzi z tego, że GG 11 jest o jakieś 43% bardziej RAMożerne niż Gadu-Gadu 10 (średnia odpowiednio 235MiB i 166MiB). Oraz, że nowsze gadu ma dziwne tendencje do krótkotrwałego pożerania pamięci w ogromnych ilościach, 430MiB w szczycie, bez wyraźnego powodu.

Nowe Gadu jest także o 31% bardziej CPUżerne (średnie odpowiednio: 25% i 19%). Byłem ciekaw na ile jest to obciążenie powodowane przez sam komunikator (szczególnie w wypadku GG 11), dlatego wysłałem wiadomość do GG Team z prośbą o udostępnienie bez-reklamowej wersji do kilku testów (i tylko testów), niestety nikt mi nawet nie raczył odpowiedzieć. Dlatego nie pozostaje nic innego jak uwzględnić reklamy jako integralną część komunikatora.

Innymi-wykresowo, jeśli ktoś odpaliłby na 1,5GHz CPU GG 10 i 11 jednocześnie, zjadłyby mu w szczycie ~70% mocy całego procesora. Chociaż nie wiem dlaczego ktoś miałby odpalać dwie wersje GG jednocześnie... ale wiem czemu mógłby odpalić dwie kopie jednej wersji - do obsługi 2 numerów. Acz wtedy (prawdopodobnie reklamy) zajechałyby średnio-starszy komputer;

To tyle z ciekawostek. Narzędzie będzie pewnie kiedyś udostępnione publicznie, jakby ktoś chciał się bawić w takie analizy, ale najpierw musi dostać jakąś możliwość konfiguracji. Poza tym nowe zestawienie zasobożerności komunikatorów ukaże się kiedy wyjdzie nowe AQQ (skompilowane na nowym Delphi co wygląda na zły pomysł). Plus, w nowej formule komunikatory będą nieprzerwanie musiały pracować 7 dni. Co powinno ujawnić ewentualne większe wycieki pamięci. ;)

3Sie/120

Dlaczego ciemne są złe

... ciemne strony www, style systemu, generalnie ciemne rzeczy. Na początek - pobór prądu. W czasach monitorów CRT (wiecie, takie duże z wielką dupą) ciemne tło/wygaszacz powodowały mniejsze zużycie prądu. Po prostu, jasność jest proporcjonalna do ilości elektronów jakie wyrzuca działo, im mniej ich wyrzuca tym mniej prądu ciągnie, oszczędności podobno sięgały do ~20%. Monitory "płaskie" nieco skomplikowały sytuację. Otóż,w przypadku typowych monitorów LCD jest dokładnie odwrotnie- ciemne kolory powodują większe zużycie prądu. Dlaczego? Są cały czas podświetlone, prawda? Prawda. Najciemniejsze są wtedy kiedy kryształy w matrycy są maksymalnie skręcone, wtedy blokują (acz często nie całkowicie) światło z podświetlenia i mamy kolor czarny. Skręcenie kryształów wymaga przyłożenia napięcia - potrzeba więcej energii. Monitory OLED (OLED, nie LED) są jak CRT. Nie mają podświetlenia,  im więcej/jaśniej piksele świecą, tym więcej prądu ciągną. Wyświetlacze OLED widujemy praktycznie tylko w telefonach komórkowych i tylko w kilkunastu ich modelach. Innymi słowy, ciemne strony www/ciemny obraz powoduje większe zużycie energii.

Druga sprawa, zmienny kontrast. Być może nie wiecie, ale wasze oczy widzą ostro tylko niewielki obszar przestrzeni z całego pola widzenia. Obszar ten, przy wyciągniętej ręce, jest wielkości mniej więcej złotówki. Wszystko poza nim ma wyprane kolory, jest nieostre, generalnie - fuj. Mogło by wydawać się, że jest inaczej, bo mózg wprowadza do tego, co podają mu oczy całą masę korekt (ale nie zawsze mu to wychodzi, dlatego jest tyle ciekawych iluzji optycznych). Gdybyśmy mieli widzieć całkiem ostro wszystko, co mamy w polu widzenia, nerw wzrokowy miałby grubość mniej więcej trąby słonia. Czopki i pręciki, poza żółtą plamką, są połączone, można by powiedzieć, szeregowo. I tu ciekawostka: obszar poza ostrym polem widzenia jest bardziej wrażliwy na ruch i zmiany niż centrum. jeśli chcesz na coś szybciej zareagować - nie patrz na to bezpośrednio. ;)

Ale do rzeczy. Plamka żółta (właściwie cała siatkówka) nie lubi gwałtownych zmian jasności (a także dużych kontrastów), to zmusza ją do rozpoczęcia procesu adaptacji, co z kolei "męczy oczy". Pół biedy kiedy siedzisz w nocy, w ciemnym pokoju i wszystko jest ciemne na ekranie. Taka sytuacja praktycznie nigdy nie następuje. A, że "system pomiarowy" w mózgu najwięcej informacji (o tym jak "ustawić" oczy) bierze z centrum pola widzenia... kiedy raz patrzysz na ciemne elementy, a raz na jasne - meczysz oczy. Oczywiście są takie predatory, którym to za bardzo nie przeszkadza, ale to raczej wyjątki. Przykład: Jak Twoje oczy czują się kiedy w nocy budzi Cię telefon, odblokowujesz ekran i następuje "ała, ała, niech ktoś zgasi tę żarówę". Sytuacja z monitorem jest analogiczna, oczywiście nie na taką skalę, bo różnice kontrastu są mniejsze, ale jednak. "Kropla drąży skałę", jak to mawiają. Najlepszą sytuacją dla naszego wzroku jest ekran w konfiguracji biało-ciemno-szarej, ze względnie średnim kontrastem i tłem oświetlonym na podobnym poziomie, jak monitor daje czadu, bez odblasków (odblaski także są fe). Po to abyśmy spoglądając poza monitor nie zmuszali wzroku do przestawienia się. Biel w tym wypadku oznacza "biel kartki papieru", czyli około 100nitów. Mocne światło też bardzo meczy wzrok. Pomijam już patrzenie na słońce, przy którym nie tyle szkodzi nam ilość światła jaką wali nam po siatkówce, a ilość ciepła (aka "podczerwieni", szczególnie dalekiej). Bawiłeś się kiedyś lupą i kartką papieru w słoneczny dzień? I wiesz, że w oku jest soczewka? No właśnie. W wypadku monitora nie wypalisz sobie siatkówki, ale jak się postarasz, to Twój wzrok zamiast spokojnie, bez zmęczenia wytrzymać cały dzień (i noc) zabaw z komputerem, może zacząć "padać”, albo po krótkim czasie, albo jak tylko zrobi się ciemno. Cała sprawa jest dość "osobniczo-zależna", niektórzy dobrze znoszą "nietypowy" kontrast albo jasność, inni mniej. Ja na przykład źle znoszę dużą jasność i kontrasty, toteż staram się trzymać "optymalnych" ustawień, działa. Oczy są ostatnią rzeczą jaka u mnie protestuje przy długim siedzeniu przed kompem.

A z ciekawostek: siatkówka jest najczulsza na kolory z rodziny pomarańczowych oraz zielonych (najczęstszy kolor wskaźników w samochodach, samolotach i tym podobnych), acz generalnie nie kocha kolorów, lepiej się czuje w szarościach niż kolorach. Nie lubi za bardzo niebieskiego i czerwonego, w tych długościach fali oczy mają często problemy z ustawieniem ostrości. Efekt widać dość dobrze kiedy w ciemności patrzy się na względnie niebieskie/czerwone diody (dają silnie monochromatyczne światło). I jest to jeden z powodów dla których czerwień i błękit to bardzo niefajne połączenie. Dlatego, że tak lubimy zieleń, w filtrach barwnych (najpopularniejszych, bayerowskich), stosowanych w aparatach cyfrowych, punktów zielonych jest dwa razy więcej niż czerwonych/niebieskich.

W sieci można wyszukać opinie, że optymalna jest kombinacja "czarny-biały". Ci, którzy tak uważają są w błędzie (i mniejszości). W większości tych opinii założenie wygląda mniej więcej tak: "światło męczy wzrok, odwracając kontrast zmniejszy się ilość światła = dobrze", tak - jak ustawicie monitor na 200cd (albo więcej), to ciemne tło jakoś was poratuje, ale lepszym rozwiązaniem będzie redukcja mocy podświetlenia, tak żebyście nie mieli przed sobą czarnej plamy, a 30cm w prawo, białej ściany (jeszcze do tego oświetlonej słońcem). Sprawa rozbija się o to aby kontrast nie był za duży (ani za mały), oraz o to by często się nie zmieniał się gwałtownie (w porywach do nie przesadzania z kolorami). A kiedy kontrast jest odwrócony (czarno-biały) dochodzi do sytuacji, że raz patrzycie na ciemny monitor (lub jego elementy), a raz poza niego i tak oto  męczysz wzrok jeszcze bardziej (Hint: obudowy profesjonalnych monitorów są ciemno-szare, i do tego matowe, ciekawe czemu ;p).

Refs: Color Vision, AAV, Bla, bla. Tak czy inaczej, tekst napisałem z pamięci, mogłem o czymś zapomnieć, ale generalnie większość tekstów z tego zakresu jest bardzo do siebie podobna. A poza tym jest pierwsza w nocy. ;P

PS: W sumie, w wielu aspektach działania naszego organizmu mniejsze zmęczenie = brak gwałtownych zmian, tak jak jadąc na rowerze z względnie stałym obciążeniem mniej się zmęczysz niż  zwalniając/przyspieszając co chwilę, albo jadąc samochodem - mniej paliwa spalisz jadąc spokojnie. :P

1Sie/122

Racjonalizatorstwo wtyczkowe

Mieliście kiedyś taki problem: wkładacie wielką wtyczkę w przedłużacz, i nie możecie skorzystać z sąsiadujących gniazdek? Wpadłem na pomysł jak to obejść ;) Chciaz pewnie juz ktoś na to wpadł, ale... kupujemy kilka wtyczek typu ZN-11 (oraz gniazdek GN-11):


Dorzucamy do tego kilka metrów kabla (w moim wypadku OMY, 0,75mm2), łączymy wtyczki z gniazdkami 20cm kawałkami przewodów, i otrzymujemy coś takiego:

Takie coś możemy podłączyć z naszym wielkim zasilaczem i dzięki temu, będziemy mogli wciąż wykorzystać sąsiadujące gniazdka przedłużacza ;)

Po problemie. Oczywiście gotowe rozwiązania są ładniejsze, szczególnie na zdjęciach i pewnie ciut praktyczniejsze, ale nie kosztują 7pln. No i, tak - to jest po prostu krótki przedłużacz, użyty do nie-przedłużania. ;)

Zakres tematyczny: Artykuły, Zrób to sam 2 Komentarze
1Sie/120

GG, F16 i „minimalizm”

Cała sprawa, do której właśnie dorzucam swoje trzy gorsze, rozpoczęła się od wpisu na blogu GG jest minimalistyczne. Oczywiście nie jest, ale GG, przyznając się do niezłej wtopy z GG 8 i 10, usiłuje teraz wszystkim wmówić, że jest. Na ten wpis zareagował Grzegorz Ułan z antywebu, porównując GG do chrome i Skype, na co Pan Rybus z GG odpisał, że to jak porównywanie F16 i ferrari. Cała sprawa w gruncie rzeczy jest całkiem zabawna, jak to zwykle z marketingiem bywa. Ale do rzeczy.

Pan Rybus zarzuca, że porównywanie GG i Chrome to jak porównywanie F16 i Ferrari (dodaje nawet odpowiedni filmik). A ja powiem tak, faktem jest, że to dwie różne rzeczy, jednak łączy je wbrew pozorom całkiem wiele. W obu da się rozmawiać z ludkami z GG, oba bazują na silnikach, których głównym zadaniem jest wyświetlanie HTML (chrome ma webkit, GG ma Gecko). W obu można wyświetlić gry. Generalnie, da się w obu zrobić to samo, nawet przesyłać pliki kontaktom z GG (dziękujemy za ggDysk), toteż, dlaczego miało by się nie dać porównać? ;)

Poza tym, GG Team wykazuje się lekką niekompetencją w swoim teście.

1.  GG wypada lepiej, pod warunkiem że zsumuje się rzeczywiste zużycie. Chrome_dzieli_bowiem_swoje_działanie_na_kilka_procesów – aby pokazać prawdziwe obciążenie przeglądarki, należy je zsumować – tylko wtedy będzie to rzetelne w porównaniu do pokazywania GG, które widnieje w jednym punkcie na liście aktywnych aplikacji, już zsumowane.

To prawda, co tam jest napisane, jednak zsumowano bzdurne liczniki. Zsumowano  "zestaw roboczy", pokazujący ile aplikacja zajmuje danych w fizycznej pamięci (RAM) wraz z tym co jest między nimi (i systemem) współdzielone. Ujmując to inaczej: jeśli zsumujemy "zestawy robocze" wszystkich aplikacji, przy założeniu, że wskaźnik "obciążenie pamięci" jest >99%, to wyjdzie nam, że wszystkie aplikacje zajmują więcej pamięci niż posiadamy RAMu. Procesy Chrome współdzielą większość pamięci (jak widać na pierwszym screenie z "testu", "prywatny zestaw roboczy" w procesach chrome to najczęściej mniej niż 50% zestawu roboczego). A co jest we współdzielonym obszarze? Głównie biblioteki systemowe, a także to, co procesy w sposób jawny mają zadeklarowane jako "shared". Co więcej, oba te liczniki i tak mają jeszcze poważniejszą wadę, pokazują ile pamięci aplikacja trzyma (tylko) w pamięci RAM. Dlaczego to źle? System może wypchnąć sporą ilość danych z pamięci do pliku wymiany, to z kolei może doprowadzić do sytuacji, kiedy nieaktywne karty Chrome (albo proces GG) będą wyglądały jak góra lodowa. Ich czubek będzie załadowany do pamięci a reszta tego, co tak na prawdę zżera aplikacja, będzie przechowywane w pliku wymiany. Tę sztuczkę wykorzystuje AQQ aby przed nieświadomym użytkownikiem ukryć swoje rozmiary.

2. Porównywanie GG z inną aplikacją, jak chociażby Chrome, mimo wszystko i tak trochę mija się z celem. GG to komunikator, a Chrome to przeglądarka. Lamborghini to samochód, a F 16 to odrzutowiec.

Po części tak, po części nie. Ze względu na to jak GG i Chrome są skonstruowane, można by powiedzieć, że Chrome napędza silnik F110-GE-100 (F16) a GG napędzany jest Lyulka AL-37FU (jeden z silników SU-37). Fajnie, że Chrome to samolot, a GG to samochód. Jeszcze fajniej, że ten samochód lata... tylko  skrzydła trochę przeszkadzają w jeździe, a i  silnik do najmniejszych nie należy, o spalaniu nie wspominając. Dlatego GG nigdy nie będzie "minimalistyczne". Musi pomieścić w sobie  wielki silnik, gecko. Gecko ze swojej natury jest pamięciożerne, nic tego nie zmieni, nawet szczere chęci całego GG Team i ekipy Mozilli. Fakt, że silnik sprawia, iż to GG lata, a może nawet  wgryza się w ziemie i buduje tunele, tylko czy tego tak na prawdę potrzeba w komunikatorze? Kwestia do dyskusji, ja nie mam szczególnie nic przeciw GG, ot program dla specyficznej grupy docelowej. Jeśli komuś odpowiada jego specyfika - niech używa. Ale wciskanie kitu jakie to ono jest "minimalistyczne" i mało zasobów wtrynia, to naciąganie rzeczywistości. Ani zbędnych modułów tegoż wyłączyć się nie da, ani jego apetytu na pamięć czy CPU (a tak, flash) ukrócić. Można tylko sprawić aby ów „minimalizm” pozorował samym tylko wyglądem.

3. Co do konkurencyjnych na polskim rynku komunikatorów – pomimo że to nadal tak samo samochody, a więc ta sama kategoria, to jednak oferujące znacznie różniące się między sobą możliwości, różne spalanie. A większe nieco spalanie nie wynika przecież z tego, że projektanci i inżynierowie wsadzili na siłę pod maskę za duży silnik na złość kierowcy. Lecz zrobili to dlatego, że zaprojektowali nowy model pod szersze drogi, korzystając z nich zaprojektowali to, co jeszcze parę lat temu było niemożliwe

I to dla odmiany, całkiem prawdziwa prawda, szkoda tylko, że te drogi w Pl. nie są tak szerokie, jakby ludzie tego chcieli.

Gecko nie jest natywne na Macu, na Linuksie też nie bardzo, a tam (mac), w obciążaniu pamięci i CPU, bije jeszcze większe rekordy (o rozmiarze instalatora nie wspominając). Ja jak zwykle się nie znam i wierzę w natywne programy na daną platformę, zamiast w chodzenie na skróty za pomocą QT albo Gecko.