Kaw's Lair Kolejny blog do marudzenia

10Kwi/1314

AndroidLink i WTW

Kaw jak wiadomo, jest człowiekiem leniwym, i co za tym idzie - lubi ułatwiać sobie życie. A że mój telefon na ogół jest wyciszony całkowicie (a co mi będzie przeszkadzał), często zdarzało się przegapić, że przyszła jakaś wiadomość. Poza tym, odpisywanie na wiadomości na dowolnym telefonie, który nie jest BlackBerry jest dość tak, mało wygodne. I tak powstał smsBlue. To antyczne czasy, kiedy telefony miały coś takiego jak modem. Modemy te mają możliwość wykorzystania komend AT do wysyłania/odbierania wiadomości SMS. A dlaczego Blue? Bo działało to oryginalnie po bluetooth, a potem także po IrDA (podczerwień) i standardowych portach COM. Niestety smartfony nie są na tyle smart aby taki modem udostępniać. Ale na smartfonach można instalować aplikacje, i tak powstał AndroidLink.

I tak powstał AndroidLink, czyli coś co po podłączeniu do komunikatora (WTW) i Androidowego telefonu informuje nas o przychodzących:

  • Wiadomościach SMS;
  • Wiadomościach MMS (tekst i grafika);
  • Rozmowach telefonicznych;
  • Raportach dostarczenia wiadomości SMS;

Do tego wysyłanie wiadomości SMS do wielu odbiorców na raz (można spamować na święta znajomych), oraz:

  • Synchronizację schowka urządzeń (tylko tekst). Co jest prostą metodą na nieprzepisywanie tekstu z telefonu, wystarczy skopiować co chcemy do schowka, i magicznie mamy to na kompie (i w drugą stronę);
  • Informację o tym co telefon robi, stan sygnału, poziomu baterii i ile miejsca nam zostało;

Działa to po socketach sieciowych, a więc albo po WiFi albo po Bluetooth. Preferowany jest bluetooth bo w przeciwieństwie do WiFi nie drenuje baterii jak diabeł, nie ma dużego zasięgu i z zasady jest zabezpieczony i zaszyfrowany. Ale jak ktoś stale i tak używa WiFi to czemu by nie? Połączenie może być zabezpieczone hasłem, jednak sam transport danych nie jest (na razie) niczym zabezpieczony, dlatego lepiej nie używać tego poza siecią lokalną, jednak jak ktoś się uprze może swój telefon monitorować nawet przez sieć 3G.

AndroidLink na Androida dostępny jest w Google Play, a jak ktoś ma awersję do tego sklepu może sobie alternatywnie pobrać apk tutaj. Do kompletu potrzebujemy także wtyczki do komunikatora. (na 2013-04-10 najlepiej by było jeśli i komunikator i wtyczka będa pochodziły z minefielda) Jeśli komputer i telefon są sparowane po BT, wystarczy we wtyczce z listy wybrać "bluetooth" oraz odpowiednie urządzenie. W wypadku internetu mamy dwie opcje, pierwsza to ręczne wpisanie IP telefonu w opcje, ale musimy znać IP. Aplikacja na telefonie podaje co prawda jakie adresy IP urządzenie ma, jednak czasem ciężko zgadnąć, który nadaje się najbardziej:

2013-04-10 11.40.18

Ale nie trwóżmy się, mamy drugą opcję. Wystarczy sobie tapnąć druga opcję w sekcji "Access" -> "Widoczność urządzenia" i będziemy mieli około 2 minut na skorzystanie z automatycznego wykrywania telefonu w opcjach Linka na PC. (zakładając, że są w tej samej sieci). ;)

Jeśli poprawnie wszystko ustawiliśmy, i nie wyłączyliśmy informacji o połączeniu/rozłączeniu telefonu to w głównym oknie WTW powinniśmy móc przełączyć się na tę zakładkę:

_wtw_00227_wtw_00251.

W momencie przychodzącego SMS/MMSa dostajemy o tym informację za pomocą standardowego powiadomienia + jeśli chcemy może być ona umieszczona także na karcie ze zdarzeniami telefonicznymi, i wygląda to wtedy tak:

_wtw_00250.

W wypadku SMSów obsługiwany jest tylko tekst. W wypadku MMSów obsługiwane są też załączniki, acz inne niż grafika wyświetlane są w postaci linka. Jednakże MMSy stanowią pewien problem. API Androida nie ma żadnego SDK do obsługi MMSów, więc ich wykrywanie/pobieranie zrobione jest dość niestandardową metodą. Wtyczka ręcznie parsuje SMIL, i nie implementuje tego standardu całkowicie, więc o ile w większości wypadków wszystko powinno być ok, to czasem, jeśli nadawca ma jakiś nietypowo składający SMIL telefon, mogą wystąpić jakieś nieścisłości względem tego jak wiadomość pokazuje nam telefon.

W związku z brakiem odpowiedniego API, jedyne co możemy wysłać to SMSy, to za pomocą wbudowanych w WTW mechanizmów wysyłki, więc nie powinno sprawiać problemów. Wszystkie potrzebne rzeczy ustawiają się w tym względzie same, jedyne co musimy wpisać to numer telefonu, treść i jeśli mamy jakieś inne bramki niż AndroidLink ustawione - wybrać transport. Obie części aplikacji posiadają AutoUpdate (wersja na Androida tylko przez Google Play), wersja na PC aktualizuje się do wersji "nie-nightly";

22Lut/1311

Budzik z Raspberry Pi

To jest wyjątkowo nudny blog, podejrzewam, wpisy co kilka miesięcy. Ktoś to czyta? :D

Ale do rzeczy. Kaw potrzebuje budzika, nie żeby wstawać o konkretnej godzinie, ale raczej po to by nie spać pół dnia. Dlatego te wszystkie paskudztwa piszczące odpadają. Radio też, radio nadaje dziwną muzykę.  Komputer i foobar byłby do tego doskonały, ale ciągnie bez obciążenia około 140W, to byłby bardzo drogi budzik. Mamy jednak raspberry pi, które ma w sobie DAC, działa na Linuksie i nadaje się do tego doskonale. Wrzucamy tam MPD, dodajemy MPC, MPC wrzucamy do crona i tadaaah. No prawie, bo powstaje kolejny problem - głośniki. Głośniki ciągną 12W, oraz co ważniejsze - pierdzą. Jakby miały  być włączone całą noc, to nie dość, że żrą mi prąd to jeszcze kochają wydawać te piękne dźwięki powodowane przez telefony komórkowe. Malinka na szczęście ma pełen zestaw pinów GPIO dostępnych z poziomu userlandu Linuksa, na ich bazie można zrobić coś co pozwoli malince włączyć głośniki kiedy będę potrzebne.

Zakres tematyczny: Artykuły, Zrób to sam Czytaj dalej
3Sie/120

Dlaczego ciemne są złe

... ciemne strony www, style systemu, generalnie ciemne rzeczy. Na początek - pobór prądu. W czasach monitorów CRT (wiecie, takie duże z wielką dupą) ciemne tło/wygaszacz powodowały mniejsze zużycie prądu. Po prostu, jasność jest proporcjonalna do ilości elektronów jakie wyrzuca działo, im mniej ich wyrzuca tym mniej prądu ciągnie, oszczędności podobno sięgały do ~20%. Monitory "płaskie" nieco skomplikowały sytuację. Otóż,w przypadku typowych monitorów LCD jest dokładnie odwrotnie- ciemne kolory powodują większe zużycie prądu. Dlaczego? Są cały czas podświetlone, prawda? Prawda. Najciemniejsze są wtedy kiedy kryształy w matrycy są maksymalnie skręcone, wtedy blokują (acz często nie całkowicie) światło z podświetlenia i mamy kolor czarny. Skręcenie kryształów wymaga przyłożenia napięcia - potrzeba więcej energii. Monitory OLED (OLED, nie LED) są jak CRT. Nie mają podświetlenia,  im więcej/jaśniej piksele świecą, tym więcej prądu ciągną. Wyświetlacze OLED widujemy praktycznie tylko w telefonach komórkowych i tylko w kilkunastu ich modelach. Innymi słowy, ciemne strony www/ciemny obraz powoduje większe zużycie energii.

Druga sprawa, zmienny kontrast. Być może nie wiecie, ale wasze oczy widzą ostro tylko niewielki obszar przestrzeni z całego pola widzenia. Obszar ten, przy wyciągniętej ręce, jest wielkości mniej więcej złotówki. Wszystko poza nim ma wyprane kolory, jest nieostre, generalnie - fuj. Mogło by wydawać się, że jest inaczej, bo mózg wprowadza do tego, co podają mu oczy całą masę korekt (ale nie zawsze mu to wychodzi, dlatego jest tyle ciekawych iluzji optycznych). Gdybyśmy mieli widzieć całkiem ostro wszystko, co mamy w polu widzenia, nerw wzrokowy miałby grubość mniej więcej trąby słonia. Czopki i pręciki, poza żółtą plamką, są połączone, można by powiedzieć, szeregowo. I tu ciekawostka: obszar poza ostrym polem widzenia jest bardziej wrażliwy na ruch i zmiany niż centrum. jeśli chcesz na coś szybciej zareagować - nie patrz na to bezpośrednio. ;)

Ale do rzeczy. Plamka żółta (właściwie cała siatkówka) nie lubi gwałtownych zmian jasności (a także dużych kontrastów), to zmusza ją do rozpoczęcia procesu adaptacji, co z kolei "męczy oczy". Pół biedy kiedy siedzisz w nocy, w ciemnym pokoju i wszystko jest ciemne na ekranie. Taka sytuacja praktycznie nigdy nie następuje. A, że "system pomiarowy" w mózgu najwięcej informacji (o tym jak "ustawić" oczy) bierze z centrum pola widzenia... kiedy raz patrzysz na ciemne elementy, a raz na jasne - meczysz oczy. Oczywiście są takie predatory, którym to za bardzo nie przeszkadza, ale to raczej wyjątki. Przykład: Jak Twoje oczy czują się kiedy w nocy budzi Cię telefon, odblokowujesz ekran i następuje "ała, ała, niech ktoś zgasi tę żarówę". Sytuacja z monitorem jest analogiczna, oczywiście nie na taką skalę, bo różnice kontrastu są mniejsze, ale jednak. "Kropla drąży skałę", jak to mawiają. Najlepszą sytuacją dla naszego wzroku jest ekran w konfiguracji biało-ciemno-szarej, ze względnie średnim kontrastem i tłem oświetlonym na podobnym poziomie, jak monitor daje czadu, bez odblasków (odblaski także są fe). Po to abyśmy spoglądając poza monitor nie zmuszali wzroku do przestawienia się. Biel w tym wypadku oznacza "biel kartki papieru", czyli około 100nitów. Mocne światło też bardzo meczy wzrok. Pomijam już patrzenie na słońce, przy którym nie tyle szkodzi nam ilość światła jaką wali nam po siatkówce, a ilość ciepła (aka "podczerwieni", szczególnie dalekiej). Bawiłeś się kiedyś lupą i kartką papieru w słoneczny dzień? I wiesz, że w oku jest soczewka? No właśnie. W wypadku monitora nie wypalisz sobie siatkówki, ale jak się postarasz, to Twój wzrok zamiast spokojnie, bez zmęczenia wytrzymać cały dzień (i noc) zabaw z komputerem, może zacząć "padać”, albo po krótkim czasie, albo jak tylko zrobi się ciemno. Cała sprawa jest dość "osobniczo-zależna", niektórzy dobrze znoszą "nietypowy" kontrast albo jasność, inni mniej. Ja na przykład źle znoszę dużą jasność i kontrasty, toteż staram się trzymać "optymalnych" ustawień, działa. Oczy są ostatnią rzeczą jaka u mnie protestuje przy długim siedzeniu przed kompem.

A z ciekawostek: siatkówka jest najczulsza na kolory z rodziny pomarańczowych oraz zielonych (najczęstszy kolor wskaźników w samochodach, samolotach i tym podobnych), acz generalnie nie kocha kolorów, lepiej się czuje w szarościach niż kolorach. Nie lubi za bardzo niebieskiego i czerwonego, w tych długościach fali oczy mają często problemy z ustawieniem ostrości. Efekt widać dość dobrze kiedy w ciemności patrzy się na względnie niebieskie/czerwone diody (dają silnie monochromatyczne światło). I jest to jeden z powodów dla których czerwień i błękit to bardzo niefajne połączenie. Dlatego, że tak lubimy zieleń, w filtrach barwnych (najpopularniejszych, bayerowskich), stosowanych w aparatach cyfrowych, punktów zielonych jest dwa razy więcej niż czerwonych/niebieskich.

W sieci można wyszukać opinie, że optymalna jest kombinacja "czarny-biały". Ci, którzy tak uważają są w błędzie (i mniejszości). W większości tych opinii założenie wygląda mniej więcej tak: "światło męczy wzrok, odwracając kontrast zmniejszy się ilość światła = dobrze", tak - jak ustawicie monitor na 200cd (albo więcej), to ciemne tło jakoś was poratuje, ale lepszym rozwiązaniem będzie redukcja mocy podświetlenia, tak żebyście nie mieli przed sobą czarnej plamy, a 30cm w prawo, białej ściany (jeszcze do tego oświetlonej słońcem). Sprawa rozbija się o to aby kontrast nie był za duży (ani za mały), oraz o to by często się nie zmieniał się gwałtownie (w porywach do nie przesadzania z kolorami). A kiedy kontrast jest odwrócony (czarno-biały) dochodzi do sytuacji, że raz patrzycie na ciemny monitor (lub jego elementy), a raz poza niego i tak oto  męczysz wzrok jeszcze bardziej (Hint: obudowy profesjonalnych monitorów są ciemno-szare, i do tego matowe, ciekawe czemu ;p).

Refs: Color Vision, AAV, Bla, bla. Tak czy inaczej, tekst napisałem z pamięci, mogłem o czymś zapomnieć, ale generalnie większość tekstów z tego zakresu jest bardzo do siebie podobna. A poza tym jest pierwsza w nocy. ;P

PS: W sumie, w wielu aspektach działania naszego organizmu mniejsze zmęczenie = brak gwałtownych zmian, tak jak jadąc na rowerze z względnie stałym obciążeniem mniej się zmęczysz niż  zwalniając/przyspieszając co chwilę, albo jadąc samochodem - mniej paliwa spalisz jadąc spokojnie. :P

1Sie/122

Racjonalizatorstwo wtyczkowe

Mieliście kiedyś taki problem: wkładacie wielką wtyczkę w przedłużacz, i nie możecie skorzystać z sąsiadujących gniazdek? Wpadłem na pomysł jak to obejść ;) Chciaz pewnie juz ktoś na to wpadł, ale... kupujemy kilka wtyczek typu ZN-11 (oraz gniazdek GN-11):


Dorzucamy do tego kilka metrów kabla (w moim wypadku OMY, 0,75mm2), łączymy wtyczki z gniazdkami 20cm kawałkami przewodów, i otrzymujemy coś takiego:

Takie coś możemy podłączyć z naszym wielkim zasilaczem i dzięki temu, będziemy mogli wciąż wykorzystać sąsiadujące gniazdka przedłużacza ;)

Po problemie. Oczywiście gotowe rozwiązania są ładniejsze, szczególnie na zdjęciach i pewnie ciut praktyczniejsze, ale nie kosztują 7pln. No i, tak - to jest po prostu krótki przedłużacz, użyty do nie-przedłużania. ;)

Zakres tematyczny: Artykuły, Zrób to sam 2 Komentarze
19Paź/115

Idee sygnałów cyfrowych a marketing

Noszę się z zamiarem napisania krótkiego artykułu o sygnałach cyfrowych i kablach od HotZlotu 2011, kiedy to miły Pan z HP zasugerował, że jakość kabli (z uwzględnieniem sygnałów cyfrowych) ma bardzo duże znaczenie w przesyle obrazu. Zaprotestowałem, ktoś jeszcze z sali rzucił, iż "jak działa to działa", niestety nie wiem co dokładnie miał na myśli, ale tak - mniej więcej tak właśnie jest. Ale może od początku.

15Sie/1114

Jak zrobić swoje własne PCB z dodatkami

Takich "manuali" jest pewnie od groma w sieci, różnią się w szczegółach, które (przynajmniej mi) napsuły miejscami trochę krwi. Poniżej znajduje się (jak dla mnie) optymalny zestaw czynności (takie fotostory), jaki trzeba wykonać by stworzyć własną, całkowicie amatorską płytkę drukowaną, która nie wygląda jak bazgroły 4-latka.

Budować będziemy trój-napięciowy zasilacz, który potrzebny mi jest do pewnego zegara, który mam w planach chyba od roku. Prawie całość (z uwagi na potrzebne prądy) bazuje na impulsowych przetwornicach DC-DC pochodzących z National Semiconductors LM2678 (5V i 12V) oraz prostym regulatorze LDO LD33V (LM7803).

Tak kompletnie bez związku z głównym tematem: regulatory napięcia przychodzą głownie w dwóch smakach: liniowym i impulsowym. Liniowe (LM78XX) są całkiem przyjemne do urządzeń, które nie potrzebują dużego prądu. Jeśli zasilamy nimi kontroler i parę ledów, nie musimy nawet dawać takiemu radiatora. Ale są kompletnie nieopłacalne jeśli mają zasilać coś co ciągnie dużo pądu, z 2 powodów: Wymagają radiatora (czasem sporego) oraz mają niską sprawność (około 40%), znaczy że na każdego wepchanego w układ zasilania ampera, urządzenie na wyjściu dostaje 0,4 tegoż ampera. Tu przychodzą z pomocą regulatory impulsowe, mają co prawda więcej końcówek i wymagają elementów indukcyjnych (na zdjęciu to jest to coś z drucikiem na rdzeniu) aby poprawnie działać, jednakże ich sprawność sięga 94%, tyle że są (względnie) dużo droższe niż regulatory liniowe. Plus, zawsze mi się podobało to jak wyglądają dławiki.

Układ na zdjęciu ma pojedynczy regulator impulsowy i został zbudowany po to abym miał czym sensownym zasilać układy prototypowe. Płytka jest całkowicie nieoptymalna (wyobraźcie sobie, powiększyłem to pcb o jakieś 7mm, a udało mi się upchnąć na niej dwa dodatkowe regulatory) i regulator ma radiator, którego wcale nie potrzebuje, ale w sumie... ładnie wygląda. Ah, i dobór kondensatorów jest prawdopodobnie tez mało optymalny, ale że nie to nas interesuje, do dzieła.

Zakres tematyczny: Artykuły, Zrób to sam Czytaj dalej
13Kwi/1114

Baterie i efekt pamieci

To w zasadzie kopia wpisu, który napisałem na dobrych programach. Wrzucam też tu, bo o czymś muszę mieć wpisy :D Jak pragniecie coś linkować, to może do tamtego, a jak komentarze to może być tu.

Przedwstępnie

Wpis nie ma za zadanie tłumaczenia fizykom jak działają ogniwa akumulatorów. Oni już w większości mają odpowiednią wiedzę, jest to tekst raczej dla zwykłego zjadacza chleba, dla którego świadomość, że pierwiastka nie da się wyciągnąć z liczby ujemnej, jest wystarczająca do normalnego funkcjonowania. Zawiera dużo uproszczeń, uogólnień i innych podobnych rzeczy, nie jest w 100% dokładny, i nie porusza wszystkiego co mógłby poruszać. To tylko takie nakreślenie tematu ładowalnych baterii wraz z, mam nadzieję, w miarę prostym i niezbyt głębokim wytłumaczeniem paru efektów, które w ogniwach zachodzą, a są mylnie brane za coś innego. Ah i jeśli bardzo się upierasz, że nie wiem o czym piszę, skocz na wiki. Nie na polską, tam nawet tłumaczyć czasem haseł nie umieją, tylko angielską. I nie czytaj tego co tam jest napisane, skocz jednak do przypisów, dużo ciekawych tekstów. A poza tym Docent mnie ignoruje i wciąż nie dostaję powiadomień o nowych artykułach na XMPP.

Słowem wstępu

Pewnie każdy z Was spotkał się kiedyś z tak zwanym „efektem pamięci” w różnej maści akumulatorach i wielu z Was zna kilka sposobów aby temu zjawisku przeciwdziałać. Jeśli tak, to mam dla Was radosną nowinę - wierzycie w voodoo.