Kaw's Lair Kolejny blog do marudzenia

3Sie/120

Dlaczego ciemne są złe

... ciemne strony www, style systemu, generalnie ciemne rzeczy. Na początek - pobór prądu. W czasach monitorów CRT (wiecie, takie duże z wielką dupą) ciemne tło/wygaszacz powodowały mniejsze zużycie prądu. Po prostu, jasność jest proporcjonalna do ilości elektronów jakie wyrzuca działo, im mniej ich wyrzuca tym mniej prądu ciągnie, oszczędności podobno sięgały do ~20%. Monitory "płaskie" nieco skomplikowały sytuację. Otóż,w przypadku typowych monitorów LCD jest dokładnie odwrotnie- ciemne kolory powodują większe zużycie prądu. Dlaczego? Są cały czas podświetlone, prawda? Prawda. Najciemniejsze są wtedy kiedy kryształy w matrycy są maksymalnie skręcone, wtedy blokują (acz często nie całkowicie) światło z podświetlenia i mamy kolor czarny. Skręcenie kryształów wymaga przyłożenia napięcia - potrzeba więcej energii. Monitory OLED (OLED, nie LED) są jak CRT. Nie mają podświetlenia,  im więcej/jaśniej piksele świecą, tym więcej prądu ciągną. Wyświetlacze OLED widujemy praktycznie tylko w telefonach komórkowych i tylko w kilkunastu ich modelach. Innymi słowy, ciemne strony www/ciemny obraz powoduje większe zużycie energii.

Druga sprawa, zmienny kontrast. Być może nie wiecie, ale wasze oczy widzą ostro tylko niewielki obszar przestrzeni z całego pola widzenia. Obszar ten, przy wyciągniętej ręce, jest wielkości mniej więcej złotówki. Wszystko poza nim ma wyprane kolory, jest nieostre, generalnie - fuj. Mogło by wydawać się, że jest inaczej, bo mózg wprowadza do tego, co podają mu oczy całą masę korekt (ale nie zawsze mu to wychodzi, dlatego jest tyle ciekawych iluzji optycznych). Gdybyśmy mieli widzieć całkiem ostro wszystko, co mamy w polu widzenia, nerw wzrokowy miałby grubość mniej więcej trąby słonia. Czopki i pręciki, poza żółtą plamką, są połączone, można by powiedzieć, szeregowo. I tu ciekawostka: obszar poza ostrym polem widzenia jest bardziej wrażliwy na ruch i zmiany niż centrum. jeśli chcesz na coś szybciej zareagować - nie patrz na to bezpośrednio. ;)

Ale do rzeczy. Plamka żółta (właściwie cała siatkówka) nie lubi gwałtownych zmian jasności (a także dużych kontrastów), to zmusza ją do rozpoczęcia procesu adaptacji, co z kolei "męczy oczy". Pół biedy kiedy siedzisz w nocy, w ciemnym pokoju i wszystko jest ciemne na ekranie. Taka sytuacja praktycznie nigdy nie następuje. A, że "system pomiarowy" w mózgu najwięcej informacji (o tym jak "ustawić" oczy) bierze z centrum pola widzenia... kiedy raz patrzysz na ciemne elementy, a raz na jasne - meczysz oczy. Oczywiście są takie predatory, którym to za bardzo nie przeszkadza, ale to raczej wyjątki. Przykład: Jak Twoje oczy czują się kiedy w nocy budzi Cię telefon, odblokowujesz ekran i następuje "ała, ała, niech ktoś zgasi tę żarówę". Sytuacja z monitorem jest analogiczna, oczywiście nie na taką skalę, bo różnice kontrastu są mniejsze, ale jednak. "Kropla drąży skałę", jak to mawiają. Najlepszą sytuacją dla naszego wzroku jest ekran w konfiguracji biało-ciemno-szarej, ze względnie średnim kontrastem i tłem oświetlonym na podobnym poziomie, jak monitor daje czadu, bez odblasków (odblaski także są fe). Po to abyśmy spoglądając poza monitor nie zmuszali wzroku do przestawienia się. Biel w tym wypadku oznacza "biel kartki papieru", czyli około 100nitów. Mocne światło też bardzo meczy wzrok. Pomijam już patrzenie na słońce, przy którym nie tyle szkodzi nam ilość światła jaką wali nam po siatkówce, a ilość ciepła (aka "podczerwieni", szczególnie dalekiej). Bawiłeś się kiedyś lupą i kartką papieru w słoneczny dzień? I wiesz, że w oku jest soczewka? No właśnie. W wypadku monitora nie wypalisz sobie siatkówki, ale jak się postarasz, to Twój wzrok zamiast spokojnie, bez zmęczenia wytrzymać cały dzień (i noc) zabaw z komputerem, może zacząć "padać”, albo po krótkim czasie, albo jak tylko zrobi się ciemno. Cała sprawa jest dość "osobniczo-zależna", niektórzy dobrze znoszą "nietypowy" kontrast albo jasność, inni mniej. Ja na przykład źle znoszę dużą jasność i kontrasty, toteż staram się trzymać "optymalnych" ustawień, działa. Oczy są ostatnią rzeczą jaka u mnie protestuje przy długim siedzeniu przed kompem.

A z ciekawostek: siatkówka jest najczulsza na kolory z rodziny pomarańczowych oraz zielonych (najczęstszy kolor wskaźników w samochodach, samolotach i tym podobnych), acz generalnie nie kocha kolorów, lepiej się czuje w szarościach niż kolorach. Nie lubi za bardzo niebieskiego i czerwonego, w tych długościach fali oczy mają często problemy z ustawieniem ostrości. Efekt widać dość dobrze kiedy w ciemności patrzy się na względnie niebieskie/czerwone diody (dają silnie monochromatyczne światło). I jest to jeden z powodów dla których czerwień i błękit to bardzo niefajne połączenie. Dlatego, że tak lubimy zieleń, w filtrach barwnych (najpopularniejszych, bayerowskich), stosowanych w aparatach cyfrowych, punktów zielonych jest dwa razy więcej niż czerwonych/niebieskich.

W sieci można wyszukać opinie, że optymalna jest kombinacja "czarny-biały". Ci, którzy tak uważają są w błędzie (i mniejszości). W większości tych opinii założenie wygląda mniej więcej tak: "światło męczy wzrok, odwracając kontrast zmniejszy się ilość światła = dobrze", tak - jak ustawicie monitor na 200cd (albo więcej), to ciemne tło jakoś was poratuje, ale lepszym rozwiązaniem będzie redukcja mocy podświetlenia, tak żebyście nie mieli przed sobą czarnej plamy, a 30cm w prawo, białej ściany (jeszcze do tego oświetlonej słońcem). Sprawa rozbija się o to aby kontrast nie był za duży (ani za mały), oraz o to by często się nie zmieniał się gwałtownie (w porywach do nie przesadzania z kolorami). A kiedy kontrast jest odwrócony (czarno-biały) dochodzi do sytuacji, że raz patrzycie na ciemny monitor (lub jego elementy), a raz poza niego i tak oto  męczysz wzrok jeszcze bardziej (Hint: obudowy profesjonalnych monitorów są ciemno-szare, i do tego matowe, ciekawe czemu ;p).

Refs: Color Vision, AAV, Bla, bla. Tak czy inaczej, tekst napisałem z pamięci, mogłem o czymś zapomnieć, ale generalnie większość tekstów z tego zakresu jest bardzo do siebie podobna. A poza tym jest pierwsza w nocy. ;P

PS: W sumie, w wielu aspektach działania naszego organizmu mniejsze zmęczenie = brak gwałtownych zmian, tak jak jadąc na rowerze z względnie stałym obciążeniem mniej się zmęczysz niż  zwalniając/przyspieszając co chwilę, albo jadąc samochodem - mniej paliwa spalisz jadąc spokojnie. :P

Komentarze (0) Trackbacks (0)

Brak komentarzy.


Leave a comment

Brak trackbacków.